E-recepty, e-zwolnienia, Internetowe Konto Pacjenta i koniec z papierowymi dokumentami – tego być może wkrótce możemy spodziewać się po polskiej służbie zdrowia. W tej chwili sytuacja nie wygląda jednak tak dobrze. Branża medyczna kryje za sobą olbrzymi potencjał dla sektora IT. Czy jednak rynek ten w najbliższych latach będzie się dynamicznie rozwijał?

Systemy istniejące w publicznej służbie zdrowia funkcjonują dopiero od niedawna i nie ma mowy o jednolitych, wymieniających ze sobą rozwiązaniach dla wszystkich placówek. Tylko w obrębie łódzkich szpitali istnieją aż trzy systemy IT – AMMS, Clinnet i Eskulap.

Polska: wielokrotnie powtarzane czynności, podwójna dokumentacja…

„Nie znam wszystkich systemów, które funkcjonują w Polsce, ale te które znam są bardzo nieintuicyjne i – aby zlecić każde badanie czy przepisać lek – potrzeba przeznaczyć mnóstwo czasu na ich obsługę” – mówi o codziennej pracy z systemami wspierającymi zarządzanie szpitalami Marta Ancuta, młody lekarz medycyny. „Każde badanie trzeba wpisać osobno, nie zawsze terminologia w systemie odpowiada tej używanej na co dzień. W niektórych rozwiązaniach, wyniki badań – które pojawiają się w systemie – nie ładują się automatycznie do karty informacyjnej przy wypisie. W związku z tym lekarz musi kopiować wszystkie wyniki badań lub wprowadzać wszystkie dane pacjenta do systemu ponownie” – dodaje.

Pacjent jest w systemie przyjmowany do szpitala na izbie przyjęć. Potem jest przyjmowany na oddział jeszcze raz. „Wszystkie czynności medyczne podejmowane przez lekarzy musza być zaznaczone w systemie. Z tym, że obecnie – przynajmniej w tych szpitalach, w których miałam okazje pracować – funkcjonuje podwójna forma pracy, tzn. lekarz wprowadza do systemu leki jakie pacjent ma przyjmować podczas pobytu w szpitalu, pielęgniarki widzą to na swoim profilu, ale równocześnie lekarz musi codziennie wydrukować listę leków, postawić pieczątkę i podpisać się przy każdym leku. Również pielęgniarka, gdy poda lek pacjentowi odnotowuje to na tym samym papierze” – opowiada Marta Ancuta. Podobna sytuacja jest z każdym, zleconym badaniem. Oprócz wprowadzenia do systemu, potrzebny jest wydruk, pieczątka, podpis i papier, który jest zanoszonym przez lekarza do pielęgniarek. „Systemy są bardzo wadliwe, często tracą łączność i w takiej sytuacji cały szpital nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Czynności medyczne odbywają się w normalnym trybie, ale lekarz musi potem wszystko uzupełnić w systemie” – komentuje.

W Stanach Zjednoczonych praktycznie w żadnej placówce nie istnieje już żadna papierowa dokumentacja. Wszystkie wyniki badania przekazywane są drogą cyfrową. W każdej sali, gdzie są pacjenci znajduje się komputer. Lekarz w każdej chwili może podejrzeć wyniki badań, obserwacje z dnia poprzedniego, czy opisy konsultacji.

Dużym problemem jest fakt istnienia podwójnej dokumentacji. Oprócz danych w systemie, każdy pacjent posiada papierową dokumentacje w szpitalu, każdy wynik badania jest drukowany. To oczywiście pochłania czas. Prowadzenie podwójnej dokumentacji jest także czasochłonne. W tej chwili lekarze, pielęgniarki oraz reszta personelu często marnuje sporo czasu na podwójną, biurokratyczną pracę. Obowiązujące rozwiązania są – ich zdaniem – nieefektywne.

Ważny jest jeszcze jeden fakt, brak wyszkolenia lekarzy. W trakcie studiów medycznych nie ma jakichkolwiek zajęć związanych z obsługą systemu IT w szpitalu. O tych rozwiązaniach w trakcie nauki zupełnie się nie mówi. Młodzi lekarze uczą się tego dopiero na stażu i to w trakcie codziennej pracy, zazwyczaj nie ma mowy o przeszkoleniu, czy kursach. Brakuje systemowych rozwiązań, które wsparłyby codzienne użytkowanie systemu przez nowo zatrudniony personel, co zapewne miałoby wpływ na sprawniejszą ich obsługę.

USA: w służbie zdrowia dokonano pełnej cyfryzacji

Marta Ancuta przebywa w tej chwili na stażu w Stanach Zjednoczonych. Ma więc naturalne porównanie tego, jak sytuacja wygląda w Polsce, a jak w USA z perspektywy paktującego lekarza, krótko po zakończeniu nauki. W Stanach istnieje również kilka systemów IT cieszących się różną popularnością. Co ważne jednak już na studiach przyszli lekarze uczą się obsługi najbardziej rozpowszechnionego systemu. Moja rozmówczyni miała okazję w czasie praktyk poznać system o nazwie Epic. Jej zdaniem, jest on znacznie bardziej przejrzysty, intuicyjny, łatwy w obsłudze i szybki. To, na co zwraca szczególną uwagę, to fakt, że w placówce, w której miała okazję pracować nie istnieje już żadna papierowa dokumentacja. Wszystkie wyniki badania przekazywane są drogą cyfrową. W każdej sali, gdzie są pacjenci znajduje się komputer. Lekarz w każdej chwili może podejrzeć wyniki badań, obserwacje z dnia poprzedniego, czy opisy konsultacji. 

„Lekarz nie potrzebuje pieczątki. Każde badanie – czy lek – zlecane jest jedynie w systemie IT. Funkcjonuje tutaj podpis elektroniczny. Każdy lekarza wydaje zlecenia na swoim koncie i po zatwierdzeniu musi wpisać hasło, które potwierdza jego tożsamość i generuje zlecenie. Następnie trafia ono do systemu pielęgniarek czy innych pracowników medycznych. Drukowane są jedynie recepty, przy czym też nie zawsze, bowiem lekarz może wysłać receptę bezpośrednio do systemu aptek. System, który widziałam, czyli ten najpowszechniejszy, jest niezwykle dobrze skonstruowany. Badania są poszeregowane na kategorie np. podstawowe, kardiologiczne, pulmonologiczne, obrazowe, stany nagłe, zakażenia itp. Wyświetla się cała lista badań i jednym kliknięciem zaznacza się wybrane badania. Profil pacjenta w systemie jest też opatrzony jego zdjęciem zrobionym przy przyjęciu. Przy wypisie wszystkie dane automatycznie ładują się w karcie informacyjnej dla pacjenta. Można też wygenerować kartkę dla innego lekarza” – opowiada Marta Ancuta.

W Polsce dużym problemem jest fakt istnienia podwójnej dokumentacji. Oprócz danych w systemie, każdy pacjent posiada papierową dokumentacje w szpitalu, każdy wynik badania jest drukowany. To oczywiście pochłania czas. Prowadzenie podwójnej dokumentacji jest także czasochłonne. W tej chwili lekarze, pielęgniarki oraz reszta personelu często marnuje sporo czasu na podwójną, biurokratyczną pracę. Obowiązujące rozwiązania są – ich zdaniem – nieefektywne.

Co ważne w Stanach Zjednoczonych dostęp do systemu lekarze mają również na swoich prywatnych komputerach, w domu i na telefonach komórkowych. Istnieje możliwość zrobienia zdjęcia smartfonem i wprowadzenia go do systemu do cyfrowej historii pacjenta. To bardzo przydatne przy wszelkich zmianach skórnych, guzach, stanach zapalnych itp.

Jak podkreśla młoda Marta Ancuta, w Stanach Zjednoczonych przebyto długą drogę, aby system funkcjonował tak, jak obecnie. Podczas rozmów z miejscowymi lekarzami usłyszała, że na początku sytuacja nie wyglądała tak dobrze jak obecnie. Proces cyfryzacji w placówkach medycznych – podobnie, jak w innych jednostkach sektora publicznego – nie postępuje z dnia na dzień. Systemy były wdrażane stopniowo. Stopniowo rezygnowano też z tradycyjnych dokumentów na rzecz cyfrowych wersji. W pierwszej fazie równolegle funkcjonowały oba warianty, co niestety wiązało się często z dodatkowymi obowiązkami dla pracowników. 

Porażka najważniejszego projektu cyfryzacji polskiej służy zdrowia

O prawdziwej cyfryzacji służby zdrowia, którą odczuje każdy pacjent będzie można mówić po wdrożeniu projektu P1, czyli elektronicznej platformy gromadzenia, analizy i udostępniania zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych. W grudniu br. Ministerstwo Zdrowia, po 3 latach prac, postanowiło zakończyć współpracę z podwykonawcami w projekcie P1. W tym czasie na projekt ten wydano prawie 500 mln zł, z czego ok. 400 mln zł z funduszy unijnych. Jak argumentują przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, ma to  umożliwić realizację tego projektu „w nowej formule”.

W systemie P1 znajdować się ma informacja o zdarzeniach medycznych wszystkich obywateli Polski, a także obywateli Unii Europejskiej i innych krajów, którzy korzystają lub mogą korzystać ze świadczeń zdrowotnych na terenie Polski. Jak możemy przeczytać na stronie Ministerstwa Zdrowia: „Realizacja Projektu P1 przyniesie poprawę jakości obsługi pacjentów wynikającą z podniesienia jakości i dostępności informacji o stanie zdrowia pacjenta i jego danych medycznych oraz usprawnienia obsługi pacjenta poprzez umożliwienie realizacji elektronicznych usług związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych. Skala projektu jest naprawdę olbrzymia. Mówimy tu o wszystkich, ok. 38 mln obywateli Polski, ponad 0,5 mln pracowników medycznych, 100 tys. usługodawców, 12 tys. aptek oraz blisko 3 tys. podmiotach administracji publicznej. System obsługiwać też będzie wielu płatników, obok Narodowego Funduszu Zdrowia są to też podmioty realizujące świadczenia resortowe, jak MON, MSW, czy ABW. Projekt P1 współfinansowany jest ze środków unijnych w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007 – 2013. Całkowity koszt realizacji projektu szacowany jest na 713 mln zł, z czego ponad 600 mln zł ma pokryć Unia Europejska.

W Stanach Zjednoczonych dostęp do systemu lekarze mają na swoich prywatnych komputerach, w domu i na telefonach komórkowych. Istnieje możliwość zrobienia zdjęcia smartfonem i wprowadzenia go do systemu do cyfrowej historii pacjenta. To bardzo przydatne przy wszelkich zmianach skórnych, guzach, stanach zapalnych itp.

Prace nad projektem P1 w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia rozpoczęły się w lutym 2011, kiedy ogłoszono przetarg na 4 strumienie realizacyjne projektu. W czerwcu 2012 roku podpisano umowy na realizację rozwiązań portalowych, produktów powiązanych z gromadzeniem danych oraz hurtownie danych wraz z data mining. Natomiast w lipcu 2013 roku podpisano umowę na integrację, od której w grudniu 2014 roku odstąpiono i w lutym 2015 podpisano z nowym wykonawcą. Cały system miał być oddany do użytku w listopadzie 2015 roku. Tak się jednak nie stało. Według aktualnych założeń, platforma P1 ma ruszyć w 2016 roku. Na razie udało się za to wdrożyć P2, czyli platformę rejestrów medycznych, w której znajdziemy m.in. rejestr aptek, hurtowni farmaceutycznych, czy podmiotów wykonujących działalność leczniczą.

Polacy mają otrzymać dostęp do informacji medycznych

Jednym z ważnych elementów P1 będzie Internetowe Konto Pacjenta w postaci bezpłatnej aplikacji internetowej, dzięki której pacjenci otrzymają dostęp do informacji medycznych. Jego wdrożenie będzie oznaczało rychły koniec papierowej dokumentacji medycznej. Do 2017 roku ma zostać wdrożona elektroniczna recepta, w 2018 elektroniczne skierowania, a rok później elektroniczne zlecenia i zwolnienia. Natomiast na 2020 rok zakładane jest uzyskanie pełnej funkcjonalności hurtowni danych oraz analiz typu data mining.

Pracę nad rozwojem projektu trwają cały czas, o czym świadczy rozstrzyganie kolejnych przetargów. W połowie czerwca 2016 roku Atman zwyciężył w przetargu na świadczenie usług kolokacji. W ramach umowy operator dostarczy również system antyDDoS zapewniający ochronę przed cyberatakami oraz szyfrowane łącza.

Informatyzacja sektora publicznego w ostatnich latach wyraźnie przyśpieszyła. Jest szansa, że w niedługim czasie projekt P1 zacznie funkcjonować i pozwoli na w pełni elektroniczny obieg dokumentów w służbie zdrowia.

Polskie firmy żywo zainteresowane informatyzacją szpitali

Sektor ochrony zdrowia jest niezwykle interesujący od strony informatyzacji. Według IDC, to najszybciej rosnący rynek IT spośród wszystkich branż. Do roku 2019 ma on rosnąć w tempie około 5,5% rok do roku. To duże wdrożenia informatyczne, które wymagają dostosowania się pod specjalistyczne wymogi medycyny, często także pod kwestie natury prawnej w tym zarządzanie danymi newralgicznymi.

Niektóre firmy IT wyspecjalizowane w tworzeniu oprogramowania i obsługi sektora medycznego, mają całe działy poświęcone tej tematyce. Przykładem może być Comarch i jego dział Healthcare. W ofercie tej firmy znajdują się m.in. systemy IT dla szpitali, oprogramowanie dla radiologii, oprogramowanie do zarządzania dokumentacją medyczną na poziomie placówek medycznych, miast i regionów. Comarch Healtcare dostarcza też rozwiązania z zakresu zdalnej opieki medycznej.  W 2015 roku 1500 pacjentów zostało objętych opieką zdalną w oparciu o ten projekt. Z oprogramowania Comarch korzysta już ponad 200 placówek ambulatoryjnych, a systemy zostały wdrożone w ponad 80 szpitalach.

Informatyzacja służby zdrowia – zwłaszcza tej publicznej – nie podniesie natychmiastowo standardów. Cyfryzacja jest tylko jednym z elementów, który może ułatwić komunikację, przyśpieszyć niektóre formalności i dać nowe możliwości chociażby w postaci szybkiego przesyłu dokumentacji pomiędzy szpitalami. Dzięki cyfrowemu obiegowi dokumentów i całej bazie danych lekarze z różnych placówek będą mogli łatwiej ze sobą współpracować. To wszystko nie jest jednak receptą na poprawę kondycji służby zdrowia.

Z kolei dla ponad 220 pracowni radiologicznych w Polsce oprogramowanie dostarcza Pixel Technology. System Chazon to rozwiązanie dla zakładów diagnostyki obrazowej. Nowością w ofercie jest system VNA Vendor Neutral Archive, który oferuje jako jedna z 4 firm na świecie.  System ten służy do agregacji wszelkich danych o konkretnym pacjencie zarówno tych cyfrowych, jak i zdigitalizowanych. Firma coraz mocniej wchodzi w rozwiązania sprzętowe i iOT dla szpitali. Pierwszym sprzętowym rozwiązaniem firmy jest urządzenie dla lodówek aptecznych wysyłające dane o jej temperaturze i wilgotności. Sprzęt informuje użytkowników SMSem w przypadku znaczącego spadku lub wzrostu temperatury. Pixel Technology ma w planach kolejne rozwiązania właśnie dla branży medycznej.

Start-upy wierzą w telemedycynę

Służba zdrowia coraz częściej staje się obiektem zainteresowań start-upów. Wiele projektów powstaje na styku elektroniki konsumenckiej i ochrony zdrowia, dbania o swoje zdrowie. Przykładowo Emberald Air dba o czystość powietrza w pomieszczeniach, co ma poprawić nasze samopoczucie i walczyć z alergią. Natomiast zarówno do klientów indywidualnych, jak i placówek medycznych adresowana jest opaska SiDLY CARE mająca na celu zdalne monitorowanie pacjenta, czy osoby starszej, schorowanej.

Innym start-upem z Polski, śmiało spoglądającym na rozwój służby zdrowia jest telemedi.com oferującym platformę do telemedycyny, czyli możliwości konsultacji z lekarzem przez internet poprzez wideorozmowę lub czat. W ten sposób można skonsultować wyniki badań, nagłe zachorowania czy inne problemy zdrowotne, niewymagające bezpośredniej interwencji lekarskiej. Start-up prężnie rozwija usługi na Zachodzie. Natomiast w Polsce dużą barierą jest kwestia ustawodawcza, dużo zmienić powinien system e-recept, który wyeliminuje fizyczne recepty. Bardzo prawdopodobne, że w przyszłości to właśnie wideorozmowa będzie naszym pierwszym sposobem kontaktu z lekarzem, wiele wizyt będzie można uniknąć, przeprowadzając konsultacje nie wychodząc z domu.

Cyfryzacja nie jest lekarstwem, ale będzie nieocenioną pomocą

Informatyzacja służby zdrowia – zwłaszcza tej publicznej – nie podniesie natychmiastowo standardów. Cyfryzacja jest tylko jednym z elementów, który może ułatwić komunikację, przyśpieszyć niektóre formalności i dać nowe możliwości chociażby w postaci szybkiego przesyłu dokumentacji pomiędzy szpitalami. Dzięki cyfrowemu obiegowi dokumentów i całej bazie danych lekarze z różnych placówek będą mogli łatwiej ze sobą współpracować. To wszystko nie jest jednak receptą na poprawę kondycji służby zdrowia i – jak na razie – widać samo wdrażanie nie idzie łatwo.

Obecne systemy w szpitalach nie zawsze są intuicyjne, efektywne, personelowi brakuje odpowiedniego przeszkolenia. Duże nadzieje można mieć z wdrożeniem projektu P1 w tym Internetowego Konta Pacjenta, czy E-recept, na razie jednak system ten ma spore opóźnienie.  Z perspektywy branży IT sektor medyczny wciąż ma spory potencjał, branża ta to duże inwestycje, które od dostawców rozwiązań informatycznych wymagają również odpowiedniej wiedzy. Pewne jest, że będzie się on jeszcze przez najbliższe lata rozwijał. Dużą szansę mają także świeże pomysły na rynku ochrony zdrowia. W medycynę angażują się małe start-upy, jak i najwięksi gracze, tj. Apple, Google, czy Microsoft.

Platforma P1 – nowy harmonogram wdrożenia

2016 – Według aktualnych założeń, platforma P1 ma ruszyć w do końca roku. Na razie udało się za to wdrożyć P2, czyli platformę rejestrów medycznych, w której znajdziemy m.in. rejestr aptek, hurtowni farmaceutycznych, czy podmiotów wykonujących działalność leczniczą.

2017 – ma zostać wdrożona elektroniczna recepta

2018 – udostępnione mają zostać elektroniczne skierowania

2019 – wdrożone mają zostać elektroniczne zlecenia i zwolnienia

2020 – zakładane jest uzyskanie pełnej funkcjonalności hurtowni danych oraz analiz typu data mining.

Paweł Okopień

ZOSTAW ODPOWIEDŹ